Mimo że wywieziono ją na Syberię, kiedy miała zaledwie osiem miesięcy i choć odczuwa ogromną wdzięczność do Anglii, że ją przyjęła, dla pani Marii Krupy (Dudko) ojczyzną niezmiennie jest Polska. Państwo Maria i Czesław Krupowie od 1948 roku mieszkają w północnej części Wielkiej Brytanii, w mieście Bury. 

Pani Maria urodziła się w 1940 roku i jako ośmiomiesięczne dziecko została wywieziona na Syberię, następnie przebywała w Kazachstanie i w Indiach.Kiedy miała około dwóch lat, po raz pierwszy spotkała się ze swoim tatą w Pahlevi (w ówczesnej Persji). Po przyjeździe do Wielkiej Brytanii podjęła edukację w szkołach dla dziewcząt, w Pitsford i Enfield prowadzonych przez siostry Nazaretanki. Losy emigracyjne sprawiły, że ponownie odwiedziła Polskę dopiero w 1975 roku. Obecnie wraz z mężem mieszka na terenie Anglii, w Bury.

Urodziłam się w listopadzie 1940 roku w Wołkowysku koło Białegostoku. Na skutek zmiany granic po wojnie, Wołkowysk należy obecnie do Białorusi. Gdy przyszłam na świat, mój tato był w więzieniu. Jako zawodowy policjant został uwięziony przez Rosjan. Mieszkałam z mamą oraz jej młodszą siostrą i bratem.

Kiedy opuściła Pani rodzinną miejscowość?

W czerwcu 1941 roku miała miejsce ostatnia wywózka ludzi z Polski na Syberię, która dotknęła też moją rodzinę. Jako ośmiomiesięczne dziecko wraz z mamą, babcią, ciocią i wujkiem zostałam wywieziona z Polski. Dziadek był chory, więc nie mógł z nami pojechać. Nigdy już go nie zobaczyliśmy. Został w szpitalu, a krótko potem zmarł.

Czy Pani Ojca też wywieziono z Polski?

30 lipca 1941 roku został podpisany Układ Sikorski – Majski, przywracający stosunki dyplomatyczne pomiędzy Polską a ZSSR. Wówczas mój ojciec został wypuszczony z więzienia i zabrany do Związku Radzieckiego, ale w inne miejsce niż my. Spotkaliśmy się z nim w Pahlevi (wtedy Persja, obecnie Iran), skąd on wyruszył na wojnę, a my do Indii.

Całość wywiadu można przeczytać na naszej zakładce Wspomnienia, opowieści i rozmowy.