Aniela Zychowicz z domu Wawrzyńczyk urodziła się 13 listopada 1930 roku w osadzie Turna (obecnie Białoruś). W 1940 roku wraz z rodziną została wywieziona do Rosji.

Następnie poprzez Uzbekistan dostała się do obozu polskiego w Indiach w Valivade, gdzie przebywała 5 lat. W 1948 roku przybyła do Anglii. Założyła rodzinę, wraz ze swoim mężem i dziećmi na kilka lat wyemigrowała do Kolumbii, prowadziła tam aktywną działalność na rzecz integracji Polonii. W Wielkiej Brytanii była mocno zaangażowana w harcerstwo, tworzenie szkoły polonijnej w Sheffield oraz działalność Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Londynie, którego wieloletnim prezesem był jej mąż. Obecnie Pani Aniela mieszka w Walii, w Penrhos.

Po 1920 roku była to bardzo zrusyfikowana część Polski, aby spolszczyć te tereny, pozwolono rolnikom kupić ziemię. Rodzice pochodzili z Poznańskiego i tam urodziły się też moje siostry. Ja byłam najmłodsza z rodzeństwa i urodziłam się w osadzie Turna (obecnie Białoruś) w okolicach Słonima.

Chodziłam do szkoły, która prowadzona była przez Polaków w Choroszewiczach, by do niej dotrzeć, codziennie wraz z koleżanką pokonywałam pieszo 2 kilometry. Kiedy o 13.00 kończyły się lekcje, wracałam do domu i po obiedzie moim zajęciem było pasienie gęsi, ale oczywiście nie zawsze, bo też odrabiałam lekcje i miałam czas na zabawę. Wioska, gdzie obok mieszkaliśmy, wcześniej była ukraińska, więc sporo osób mówiło po ukraińsku. Pierwszą Komunię miałam w kościele w Słonimie. Pamiętam, że kościół był piękny, dużo polskich dzieci przystąpiło w nim do sakramentu Eucharystii. Po przyjęciu I Komunii było dla nas przygotowane śniadanie, towarzyszyła mi mama. Ojca nie pamiętam, ponieważ zmarł, kiedy jeszcze byłam bardzo małym dzieckiem, a ponieważ w tym czasie były utrudnione możliwości robienia fotografii, nie wiem nawet, jak mój ojciec wyglądał. Miałam 4 siostry i 1 brata, ja byłam najmłodsza. Rodzeństwo pomagało mojej mamie w gospodarstwie, dwie najstarsze siostry wówczas, gdy chodziłam do szkoły, były już mężatkami. Jedna z nich, kiedy jechała do Rosji, miała 2-letnią córkę.

Pamięta Pani dzień wywózki do Rosji?

Całość wywiadu można przeczytać na naszej zakładce Wspomnienia, opowieści i rozmowy.