SONY DSC

Wieczysta Profesja Zakonna s. Rozalii

15 sierpnia 2025 r., w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej, odbyły się w Poznaniu-Morasku wieczyste śluby zakonne s. Rozalii Głombiowskiej MChR. Siostra Rozalia ślubowała Bogu na zawsze czystość, ubóstwo i posłuszeństwo podczas Eucharystii w kościele parafialnym przy naszym klasztorze. Mszy św. przewodniczył kuzyn s. Rozalii, ks. Aleksander Głombiowski.

W podniosłej ceremonii wzięli udział najbliżsi siostry: rodzina i przyjaciele, siostry z placówek polskich i zagranicznych oraz znajomi kapłani, którzy zapisali się swoją obecnością na różnych etapach jej życia. Daleką drogę przebyli goście z rodzinnego Władysławowa, a drugą dużą grupę uczestników uroczystości stanowiła młodzież z Krakowa, ze Wspólnoty Akademickiej Jezuitów, do której s. Rozalia należy od kilku lat jako studentka na kierunku pielęgniarstwa.

Obrzęd ślubów wieczystych wyróżnia się pięknem przewidzianych na tę okoliczność modlitw, jakie podczas Mszy św. wypowiada przewodniczący Liturgii, prosząc Boga o szczególne błogosławieństwo dla składającej profesję. Stałym elementem jest Litania do Wszystkich Świętych, podczas której siostra modli się leżąc krzyżem, a także nałożenie obrączki jako „znak zaślubin z Chrystusem, Boskim Oblubieńcem”.

Ważnym wydarzeniem, które jest wpisane w tradycję ślubów Sióstr Misjonarek, jest również wieczorne zawierzenie się siostry Jezusowi wystawionemu w Najświętszym Sakramencie. W modlitwie tej uczestniczyła cała wspólnota i goście, wypraszając łaskę wytrwałości i świętości na wybranej drodze powołania. W dniu profesji, przed Mszą św. rodzice siostry Rozalii udzielili swojego błogosławieństwa na nowy etap w życiu ich córki. 

Homilia ks. Aleksandra

Parę dni przed ślubami s. Rozalia zechciała się podzielić w kilku słowach, czym są dla niej śluby wieczyste i co stanowi dla niej motywację, by je złożyć: 

Żyjemy w erze tymczasowości, co widzę też w mojej codzienności: wszystko jest na chwilę. Studia są na chwilę, pewne relacje są na chwilę, praca jest na chwilę. Dla mnie śluby wieczyste są potwierdzeniem, że one nie są na chwilę. Śluby są wbrew temu światu, są wbrew erze tymczasowości. Mimo że jestem młodą siostrą, mam w sercu takie – bardzo ludzkie – pragnienie stałości.  

A odpowiadając na pytanie, dlaczego składam śluby wieczyste: nie umiałam inaczej odpowiedzieć na zaproszenie Pana Boga i na miłość, którą On mi dał. Nie umiałam Mu odmówić, nie umiałam powiedzieć Mu „nie”. Miłość Pana Boga, którą mnie zachwycił i do której mnie zaprosił, była czymś tak ogromnym i tak fascynującym, że nic nie jest w stanie jej zastąpić.

Od kilku lat s. Rozalia studiuje pielęgniarstwo w Krakowie. Ma za sobą już setki godzin praktyk w szpitalach na różnych oddziałach. A z tym związany jest kontakt z człowiekiem dotkniętym przez cierpienie. Na pytanie, czy bliska relacja z Jezusem i wiara pomaga w konkretnym doświadczeniu pracy pielęgniarskiej, siostra nie waha się odpowiedzieć:

Zdecydowanie, zdecydowanie tak. To są – można powiedzieć – bardzo patetyczne słowa, ale doświadczam tego, że naprawdę spotykam Pana Jezusa w drugim człowieku. Tego Pana Jezusa cierpiącego i umierającego, ale też Jezusa, który dopiero przychodzi na świat, czyli tego nowo narodzonego. Połączenie pielęgniarstwa i bycia siostrą zakonną bardzo pomaga na wielu płaszczyznach. Po pierwsze to ja się nawracam, pracując z moimi pacjentami. Naprawdę mnie moi pacjenci nawracają. Po drugie sami pacjenci widząc siostrę, nawiązują też wiele pięknych rozmów. Mogę im wtedy pomóc w zaspokajaniu potrzeb duchowych, czy to rozmową, czy bezpośrednio modlitwą. Byłam już świadkiem wielu pięknych rozmów, pięknych nawróceń, czy odejść w pojednaniu z Panem Bogiem. A w końcu jest też personel. Ogólnie całe otoczenie trochę inaczej funkcjonuje, trochę się zmienia w momencie, kiedy jestem na oddziale.

Myślę, że moja wiara i to, że jestem siostrą, pomaga w tym, czego przez te cztery lata uczę się na studiach. Cały czas podkreśla się holistyczne podejście do pacjenta, a więc podejście całościowe: zaspokajanie potrzeb fizycznych, psychicznych, emocjonalnych, społecznych, ale też duchowych. Widzę w mojej praktyce pielęgniarskiej, że to nie może nam uciec. Bo każdy człowiek jest osobą duchową. Dzięki łączeniu ról siostry i pielęgniarki potrafię lepiej zadbać o całościową opiekę nad pacjentem.

I na koniec wskazówka s. Rozalii dla tych, którzy odczytują w sobie wezwanie do życia zakonnego, a nie mają pewności, czy jest to rzeczywiście Boże powołanie, czy może tylko np. jakaś ludzka sugestia:

Moja przygoda z Panem Bogiem nie zaczęła się od powołania, tylko od relacji z Nim. I jeśli miałabym komuś doradzić, to bym właśnie doradziła najpierw szukania relacji z Bogiem, zobaczenia, że jest Osobą, z którą można porozmawiać o wszystkim. A więc radziłabym zaczynać od relacji z Panem Bogiem, a nie od razu od takiego wielkiego myślenia, czy ja mam iść do zakonu, czy nie mam iść do zakonu. Trzeba pytać, patrzeć na okoliczności, na ludzi, których spotykamy… Odczytywać pewne znaki, które Pan Bóg cały czas nam daje, żeby umieć dostrzec, do czego Pan dalej zaprasza.

I jeśli już tak odczytacie, to – znowu opierając się na moim doświadczeniu – Pan Bóg nic nie robi na siłę. On przychodzi i mówi: „Jeśli chcesz… Masz dobre życie, Ja ci w nim błogosławię, ale jeśli chcesz, mam dla ciebie inną propozycję”. O to chodzi w rozeznawaniu, o odczytywanie Bożego pytania „Jeśli chcesz…”

Możliwość komentowania została wyłączona.