Za nami kolejne spotkanie kobiet, którego tematem było „Jak kocha kobieta?” Piękny czas. Niech słowem komentarza skupienia z 17 kwietnia będą słowa jednej z uczestniczek:
„Są takie wieczory, które nie robią hałasu… a jednak zostają w sercu jak ciepło po świecy, która jeszcze długo się tli. Spotkanie kobiet w Parafia pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze „Jak kocha kobieta” poprowadzone przez p. Anię Kobylińską (Jestem – Pracownia psychoterapii Anna Kobylińska) było właśnie takim momentem spokojnym, ale trafiającym w samo sedno.
Przyszłyśmy tam z naszymi historiami, z tym, co piękne i z tym, co jeszcze nieukładane. Dla mnie wybrzmiało tam coś, co ustawia perspektywę: miłość, ta Boska opisana w Pierwszym Liście do Koryntian, to nie jest nasz punkt startowy. To jest meta.
Z tym zdaniem wybrzmiała ulga.
Ile razy człowiek się zadręcza, że jeszcze „nie umie kochać tak jak trzeba”?
Padły też słowa, które nie głaszczą, tylko budzą: żadna relacja, która naprawdę karmi, nie przychodzi „sama z siebie”. Nie jest wgrana jak aplikacja. To jest praca. Czasem cicha, czasem niewygodna, ale prawdziwa.
I to pytanie… takie, które zostaje na długo: czy jestem w stanie żyć z wadami tej drugiej osoby? Bo z zaletami, nie oszukujmy się, wszyscy radzimy sobie doskonale.
Było też o zaangażowaniu… Że kiedy go brakuje, życie robi się płaskie jak kartka papieru. Niby wszystko jest… ale nic nie smakuje. (p. Aniu dziękuję za to zdanie).
A kiedy się angażujemy czy to w relacje, w miłość, w to, co robimy, pojawia się życiodajny przepływ.
Jest jeszcze prawda, której nie lubimy, ale która jest uczciwa: miłość i przyjaźń niosą ze sobą ryzyko zranienia. Bo jesteśmy ludźmi. Czasem ktoś dotknie naszego serca zbyt mocno… nawet nie chcąc.
A jednak. Mimo tego wszystkiego.
Okazało się coś bardzo prostego i bardzo wyzwalającego: kobiety kochają… tak jak wszyscy ludzie.
Nie bardziej idealnie. Nie bardziej dramatycznie. Po prostu, prawdziwie.
W tym jest piękno, że wszyscy uczymy się miłości krok po kroku. Trochę nieporadnie, trochę odważnie, z Bogiem, który nie oczekuje perfekcji na starcie, ale patrzy na kierunek serca.
I jeśli coś we mnie po tym spotkaniu zostało, to taka cicha decyzja: chcę umieć kochać dojrzale. Nie szybko, nie łatwo, nie idealnie, za to prawdziwie.
Jeśli byłaś wśród kobiet na spotkaniu i masz chęć.., podziel się tym, co w Tobie zostało i gra Ci w sercu?
PS: Tę piękną, bezpieczną przestrzeń tworzy S. Marta Matuła. Jestem przeogromnie wdzięczna”.



